• Carmen Tarcha Gallery

Leszek Maestro Żegalski | Całościowe spojrzenie na twórczość

Zaktualizowano: 26 lis 2020

Artykuł autorstwa Anny Rudnickiej



Jego twórczości nie da się zamknąć w ściśle określonych ramach. Ani tym bardziej określić jej jako zwartą, czy spójną pod względem formalnym całość. Zbyt banalne mogłoby okazać się też stwierdzenie, że jest ona niejednorodna i bogata stylistycznie. Choć w rzeczy samej jest to prawdą. Artysta porusza się po szerokim spektrum tematów, stosuje różne gatunki i techniki. A zatem pozostaje zadać pytanie, jaka jest twórczość Maestra? I co w niej zaskakuje najbardziej?



Cała zasada jego działalności opiera się na pluralizmie znaczeń występujących w każdej z jego realizacji. Aby odkryć ich właściwy, często głęboko ukryty sens należy sięgać o wiele dalej, niż poza to co dostępne zmysłami. Artysta bezustannie przemyca ukryte treści, które oddają podszepty jego ducha, woli twórczej. A jeśli inspiruje się dziełami swoich wielkich poprzedników, zwłaszcza mistrzów krakowskich z pogranicza ub. stuleci to w jego wydaniu nabierają już one całkiem nowych jakości. Za pomocą plastycznego języka wypowiada się na różne tematy, często odstępując przy tym od przyjętych kanonów i rozpowszechnionych w ikonografii schematów. I to zdaje się najbardziej nowatorskie podejście, może budzić w odbiorcach poczucie prowokacji, albo konsternację. Dlaczego?




Realizacje o treści religijnej


Weźmy np. pod uwagę jego realizacje o treści religijnej, gdzie za modelowy przykład może posłużyć nam tutaj „Opus dei” („Dzieło Boga”). Reakcja jaką ta kompozycja może wywołać w społeczeństwie zdominowanym przez katolicyzm jest łatwiejsza do przewidzenia, niż rzeczywisty jej sens. Bo ten staje się możliwy do odkrycia tylko wtedy, kiedy odrzucimy ikonograficzny filtr związany z odbiorem w sensie rzeczywistym, a następnie poddamy wnikliwszej analizie. Zaczniemy eksplorować warstwę po warstwie. Wtedy można dojść do istoty rzeczy zawartej w jego treści.

W pierwszym kontakcie bowiem może nasunąć się wniosek: To prowokacja i świętokradztwo! Widzimy postać przypominającą tronującego Jezusa Chrystusa z gestem prawej dłoni wznoszonej jakby do błogosławieństwa. I wszystko, naprawdę wszystko co dostrzegalne ludzkim okiem zdaje się przemawiać za tym, że w postaci tej należy upatrywać Syna Bożego. Poświadcza to strój, nimb, gest, a nawet charakterystycznie ufryzowane włosy oraz broda. I może nie byłoby w tym nic porażającego, gdyby nie fakt, że postać ta została przedstawiona w pozycji siedzącej na klozecie, nie zaś zgodnie z przyjętym kryterium formalnym, czyli na tronie.


Niby podobne ujęcie, ale jakże kolosalna różnica! I tym miejscu wielu, mogłoby mnożyć pytania typu, jak można Syna Bożego tak wyobrazić? Ale jeśli przyjrzymy się temu bliżej i zaczniemy rozpatrywać pod kątem ideologiczno-ideowym to czyż nie było tak, że Ten który pochodził od Boga Ojca, został zrodzony a nie stworzony i współistotny Ojcu – Sam stał się człowiekiem? A skoro tak, to nic co ludzkie, nie było mu obce. A zatem czy w obliczu tego faktu, możemy mówić o profanacji Istoty uważanej za boską? Raczej nie, choć i tu zdania mogą być podzielone. Nie ulega jednak wątpliwości, że Maestro Żegalski jest burzycielem utartych i funkcjonujących od tysiącleci w świadomości ludzkiej kanonów ikonograficznych. Mimo to jednak w dalszym ciągu pozostaje on krzewicielem dobrze znanych, uniwersalnych prawd. Jak chociażby ta, że potrzeby fizjologiczne towarzyszyły człowiekowi od zarania ludzkości. Stanowią część egzystencji, są jak trybik w dobrze funkcjonującej machinie – organizmie ludzkim. Tym samym, artysta swoim odstępstwem od ogólnie przyjętych norm w sposobie przedstawiania bóstw i figur świętych przybliżył sferę sacrum i profanum, wyznaczając im jakże cienką granicę. Samo zaś przyjrzenie się temu wymaga spojrzenia nie tylko pod kątem religijnym, lecz także na poziomie filozoficznym.



Kobiety


Cielesność

Kobiety w sztuce Maestra odgrywają wiodącą rolę. Pojawiają się w większości jego realizacji, na ogół w intymnych i pełnych skupienia aktach. I zawsze są to wnikliwe, pogłębione studia ludzkiego ciała ukazanego w najróżniejszych pozach, możliwego do oglądania z różnych perspektyw i w oświetleniu o zmiennym natężeniu – ukierunkowanym na wywołanie jakichś określonych efektów.


Ta cielesność o której mowa stanowi jeden z kluczowych wyznaczników sztuki Żegalskiego. Ale nie tylko! Artysta umieszcza swoje modelki w różnych kontekstach, sprawia że są przekaźnikami wielu odczuć oraz myśli. Porusza kwestie ról społecznych, a przy tym postrzega kobiecą naturę jako byt dychotomiczny złożony z różnorakich przeciwieństw.


Emocjonalność

Dlatego równie ważnym aspektem w jego sztuce jest emocjonalność. Wyraża się w tym kolejna pra-zasada uniwersum, wykształcona od kiedy tylko człowiek pierwotny zaczął funkcjonować w większych skupiskach i nastąpił tradycyjny podział ról wg płci. Od kiedy mężczyźni zajęci ochroną życia w gromadzie oddawali się polowaniom, a kobiety musiały zadbać o ciepło domowego ogniska. Ten aspekt kobiecości związany z jej duchową i emocjonalną stroną, jest obecny w umysłowości ludzkiej do dziś. Żegalski skłaniając się ku tej prawdzie, często odwołuje się doń tematycznie. Za każdym razem kiedy tylko kreśli portret psychologiczny swoich postaci i wydobywa na światło ich aktualny stan emocji. I choć obrazy te są nieme w rzeczy samej to kadr, sposób ujęcia postaci, jej mimika oraz każdy nawet najmniejszy gest zdają się rozbrzmiewać wyjątkowo dźwięcznym i donośnym echem.




Dwubiegunowość kobiecej natury


Innym, nie mniej rozpoznawalnym kierunkiem w jakim Maestro dąży do wyrażenia aspektów kobiecej osobowości jest pewnego rodzaju dwubiegunowość. Opiera się ona na wydobyciu dwóch skrajnych postaw i odmiennych wzorców reprezentowanych przez bohaterki Żegalskiego. Dlatego ouvre artysty zasilają zarówno akty pełne subtelnego piękna, gracji i powabu. Podkreślone egzaltowaną pozą i łagodną, a czasami żywszą kolorystyką. To znów odrębną grupę dzieł zdominowały kusicielki, wampy oraz harpie wszelkiego rodzaju, z mroczniejszą albo może raczej dominującą stroną osobowości, która przemawia do widza potężnym żarem zmysłowości, tajemniczości (kobiety w maskach) oraz dzikiej drapieżności.



Ten potencjalny zew natury tkwiący w każdym człowieku, często podkreślony jest obecnością zwierząt w obrazach. Cechy jakimi się odznaczają, np. byk symbolizujący siłę oraz płodność, służą lepszej charakterystyce postaci w danej kompozycji.

A zatem z jednej strony niewinność, a z drugiej prawdziwa gra instynktów przemawiają do widzów ze zdecydowaną siłą wyrazu.



Artysta i jego rola w społeczeństwie


Próżno, naprawdę próżno szukać w dziejach sztuki artysty, który choć raz nie zastanawiał się nad sensem swoich dokonań oraz roli jaką przyszło mu pełnić w społeczeństwie. Pytań z kategorii tych, ile osoba takiego demiurga co powołuje do świata materii idee zrodzone w umyśle, znaczy dla świata oraz innych. To kwestie nurtujące od zarania, choć kierunek działań artystów często zdeterminowany jest przez warunki społeczno-polityczne panujące w danym momencie dziejowym. Nie ma co do tego wątpliwości.

Leszek Żegalski w pełni świadomy tych uwarunkowań dokonuje ciekawej autorefleksji w zestawieniu z obrazem Jacka Malczewskiego pt. „Natchnienie malarza”. Bo gdy tylko zechcemy porównać ze sobą obie te realizacje szybko okaże się, że oprócz tematu i głównej bohaterki personifikującej tytułową wenę twórczą, nie posiadają one już żadnych cech wspólnych. Powodem inne czasy i okoliczności, w których przyszło żyć i tworzyć artystom.


W obrazie Malczewskiego dojrzymy wizerunek człowieka zrezygnowanego, wręcz sfrustrowanego zaistniałą na ziemiach polskich sytuacją. A może raczej jakiś jego cień, który zaledwie pozostał. Jego „Natchnienie” obleczone w rosyjski szynel jest w równym stopniu zniewolone co Polonia pozostająca pod jarzmem zaborców. Fatalna sytuacja i smutek wynikający z powodu zakutej w dyby Ojczyzny skutecznie uniemożliwiały artyście uwolnienie jego sił twórczych, podjęcie inicjatywy. Natomiast całkiem inaczej przedstawia się wizja współczesnego nam Maestra. Bo oto artysta żyjący w czasach względnego pokoju, może tworzyć bez żadnych ograniczeń. Całkowicie skoncentrowany na procesie twórczym, przekuwa nawet te najśmielsze idee w materię. Dlatego główna sprawczyni jego dokonań – Wena, jawi się jako postać silna bez jakiekolwiek oznak zniewolenia. Wszędzie panuje pogodny nastrój, a widok ten zdobią błękitne niebo oraz połacie złocistych pól – symbol dostatku i urodzaju. Artyście tworzącemu ze swobodą towarzyszą sylwetki postaci charakterystycznych dla jego obrazów. Pojawia się także emblemat pop-kulturowy w postaci puszki Coca-Coli, symbolizującej zapewne otwarcie się Polski na świat i kulturę zachodu po wszystkich przemianach, jakie nastąpiły w latach 90-tych. Uwagę zwraca także postać w hełmie jakby bismarckowskim. Być może stanowi ona aluzję do Polaków wędrujących na zachód w poszukiwaniu lepszego życia. Któż to wie? W każdym razie, widzimy dwie wizje ale jakże dalece odmienne. Artysta często uzależniony jest od okoliczności zewnętrznych. Aż chciałoby się rzec, że tkwi w tym filozoficzna myśl Hipolita Taine’a mówiąca o tym, iż życie człowieka zdeterminowane jest przez trzy zasadnicze czynniki, tj. rasę, moment i środowisko w którym przyszło mu funkcjonować.



Kwestie polityczno-historyczne


Pośród tego całego zestawu prac Żegalskiego pojawiają się także dzieła w treści i w formie nawiązujące do wstrząsających wydarzeń polityczno-historycznych, wyrażonych za pomocą sylwetek dyktatorów (Hitler, Putin) odpowiedzialnych za różne dziejowe perturbacje na arenie międzynarodowej. Jedną z ciekawszych realizacji z tego kręgu jest obraz zatytułowany „Niech żyje wojna” , tak bardzo bliski wyobrażeniom przeżytej wojny przez Otto Dixa. Artysty skądinąd uznanego za zdegenerowanego przez samego Führera, zresztą tak jak i wielu innych ekspresjonistów. I kiedy patrzymy na realizacje obu twórców, od razu nasuwa się fundamentalna myśl, że to nie sztuka była zdegenerowana jak twierdził dyktator, lecz to każda wojna bez względu na zasięg czy charakter dewaluuje najbardziej fundamentalne wartości człowieka.



Wśród źródeł inspiracji


Malarstwo Żegalskiego jest pełne różnorakich przeciwieństw, czasem chłodne i ostre jak brzytwa, to znów pełne nostalgii i milczącego spokoju. Kryje też w sobie wiele z malarstwa wielkich mistrzów i rozwiązań formalnych wypracowanych w ubiegłych stuleciach. Weźmy np. taką kompozycję „Digital Rex”, gdzie jaskrawo uwidacznia się wpływ sarmackich portretów trumiennych. Albo takie tytuły jak „Multiplikacja”, „Jackson” i „3 Gracje, Madonna, Marylin&Cindy”, które noszą znamiona pop-artyzmu wyrosłego na kanwie kultury konsumpcyjnej. Kompozycja „Belle Epoque” już z samej tylko nazwy i żywszej kolorystyki jest bardzo sugestywna. Choć i tak najwięcej tych inspiracji płynie z dzieł krakowskich mistrzów, a zwłaszcza symbolistów takich jak Hofman czy Malczewski. Wspomnieć tu takie realizacje jak „Błędne koło”, „Przy źródle”, „Thanatos” czy chociażby „Martwy ptaszek”. A to i tak nie wszystkie.




Murale i freski


Ale zdaje się, że największy popis swoich umiejętności artysta wykazał w malarstwie ściennym. Jego murale i freski różnią się za każdym razem pod względem stylistycznym, dostosowane do charakteru wnętrz których stanowią ozdobę. Zwłaszcza w pałacu w Wilemowicach Maestro wyraził swój niezwykły kunszt zacierając granice między malarstwem a architektonicznym podziałem ścian. Dlatego patrząc na wspomniane dekoracje odnosimy wrażenie jakbyśmy mieli do czynienia ze spadkobiercą osiągnięć Tiepola albo Pozza. To właśnie tam w pałacowej komnacie wzrok kieruje się ku górze, w stronę dwupoziomowej kompozycji – dolnej, będącej jakże trafnym nawiązaniem do trójprzelotowego łuku triumfalnego, w którym część środkowa flankowana jest przez dwie masywne półkolumny oraz górnej, z elementami imitującymi lekkie podpory wsparte na niemalże ażurowym belkowaniu. Takie rozplanowanie umożliwiło stworzenie sfery niebios z kłębiącymi się cumulusami. Pełno tam także sylwetek postaci charakterystycznych dla naszego artysty, ukazanych w rozmaitych pozach, czasem nawet wspinających się po malowanej konstrukcji, bądź bezwiednie zwisających tu i ówdzie.



Podsumowując można śmiało uznać, że mamy do czynienia z artystą wszechstronnym i podlegającym różnym kierunkom rozwoju. Artystą, który operuje własnym językiem formalnym, choć nie stroni od tradycji oraz różnorakich wpływów. Artystą, który nigdy nie zatracił własnej tożsamości twórczej, dla której osią centralną i nadrzędną wartością stało się malarstwo figuratywne.



Anna Rudnicka

Historyk Sztuki | Autorka tekstów: „Historia Sztuki jest kobietą"



Zobacz wszystkich członków



Czytelnicy mogą z łatwością zarejestrować się, aby stać się członkami bloga i stworzyć własne strony profilowe. Wówczas, będą oni mogli siebie obserwować, sprawdzać swoje profile, zobaczyć polubienia i komentarze, oraz otrzymywać powiadomienia.


Możesz zobaczyć wszystkich członków bloga klikając na ikonę Członkowie na pasku logowania.


Wskazówka:

Aby szybko znaleźć konkretnego członka, użyj paska wyszukiwania i sortuj według opcji.


#totakieproste

16 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie